Reportaż ślubny w Pałacu Kliczków

116 . Fotografie ślubne Marty i Krzysztofa 14 września 2013 Czytaj dalej

Reportaż ślubny | Marta & Krzysztof

116 . Fotografie ślubne Marty i Krzysztofa 14 września 2013_m

 

Czytaj dalej

Wesołych Świąt!

Kartka świąteczna 909

Czytaj dalej

GDZIE FOTOGRAFUJĘ

50. Mariola i Przemek_sesja poślubna

Często pytacie gdzie wykonuję sesje. Moja działalność oscyluje najbardziej wokół Bolesławca i Jeleniej Góry Czytaj dalej

Studyjna sesja rodzinna | Karol z rodzicami

11 .Karolek z rodzicami w studio

Czytaj dalej

Sesja biznesowa we Wrocławiu

Szkoła inwestowania backstage_ULOTKA

Czytaj dalej

Fotografia dziecięca

d_małe

Fotografia dziecięca jest dla mnie szalenie inspirująca. Maluchy są bardzo wdzięcznymi modelami (choć trudno osiągalnymi). Dziś przedstawiam trzy małe dziewczynki w ich naturalnym środowisku, czyli w ferworze beztroskiej zabawy.

Fotografia rodzinna Jelenia Góra, Fotografia rodzinna Bolesławiec, Fotografia rodzinna Wrocław, Fotografia rodzinna Zgorzelec, Fotografia rodzinna Karkonosze, Fotografia rodzinna Legnica, sesja rodzinna Jelenia Góra, Sesja rodzinna Bolesławiec, sesja rodzinna Zgorzelec Legnica Karpacz, fotografia ciążowa Jelenia Góra, Fotografia ciążowa Bolesławiec, sesja dziecięca Jelenia Góra, sesja dziecięca Bolesławiec

53. Przyjęcie Jakuba 49. Przyjęcie Jakuba 34. Przyjęcie Jakuba 14. Przyjęcie Jakuba

FOTOGRAFIA DLA FIRM

D81B3402_małe

Czytaj dalej

Fotoalbum ślubny Moniki i Roberta

IMG_0186

Piękny ślubny fotoalbum Moniki i Roberta został wykonany przeze mnie w bielach z czarną okładką wewnętrzną, w formacie, który uwielbiam, czyli 30×30 cm. W środku 40 jedwabistych stron na których zmieściło się około 120 zdjęć.

Fotografia ślubna Jelenia Góra, Fotografia ślubna Bolesławiec, Fotografia ślubna Karpacz Karpacz, Fotografia ślubna Szklarska Poręba, Fotografia ślubna Zgorzelec, Fotografia ślubna Legnica, Fotograf ślubny Bolesławiec, Fotograf ślubny Jelenia Góra, Sesje rodzinne dziecięce Jelenia Góra Bolesławiec, album ślubny Jelenia Góra, Album ślubny Bolesławiec

IMG_0146 IMG_0140 IMG_0147 IMG_0153 IMG_0151 IMG_0186 IMG_0179 IMG_0175

FOTOGRAFIA ŚLUBNA

ul_A6.indd

Fotografia ślubna jest czymś bardzo wyjątkowym – jest pamiątką jednego z najwspanialszych wydarzeń w życiu. Moi klienci bardzo często mówią mi, iż zdjęcia wykonane przeze mnie są dla nich niezwykle ważne, równie często dopiero zdjęcia przypominają im konkretne sytuacje, niuanse z przygotowań, ślubu, czy wesela. Naprawdę warto jest wynająć profesjonalnego fotografa czy fotografkę i nie martwić się o to, że te piękne chwile nie ulegną zapomnieniu.

W trakcie sesji ślubnej

Zdjęcie z pleneru w Georlitz. Jak widać zazwyczaj można mnie spotkać obwieszoną sprzętem (z głową pełną pomysłów) i parą przecudownych klientów, którym wykonuję sesję ślubną.

D81B6856_1_małe

Poradnik – dobry fotograf ślubny

Wybierając autora Waszych zdjęć ślubnych przede wszystkim musicie zapoznać się z portfolio potencjalnego wykonawcy, ponieważ indywidualny język wizualny fotografa mówi o nim wszystko. Pod uwagę warto wziąć również to jak wykonawca podchodzi do sesji ślubnej – czy wykonuje prawdziwy reportaż oparty na narracji, czy wybiera po prostu kilkadziesiąt „fajnych” ujęć i zapisuje je Wam na płycie zapewniając, iż wykonał wam reportaż. Drugi przypadek niestety jest powszechną zmorą w dziedzinie fotografii ślubnej. Uwierzcie mi, iż taki materiał, choć byłby wizualnie dobry, ogląda się później z osobliwym znudzeniem. Kadr za kadrem podobne ujęcia, z których wynika jedynie fakt tego, iż ładnie wyszliście na zdjęciach. Takie „niby reportaże” naprawdę nie są ciekawe, a przecież chodzi o to by osobom, które oglądają wasze fotografie ślubne przybliżyć, przypomnieć i pokazać „jak to było”, iż ten najważniejszy dla Was dzień był pełen emocji, ciekawych sytuacji i zdarzeń, a jest to w stanie ukazać jedynie materiał zdjęciowy, który jest poddany bardzo żmudnej selekcji (fotoedycji), po której powstanie ciekawa historia – słowem prawdziwy reportaż ślubny. Jak mawiają reportażyści  „najtrudniejsza jest fotoedycja materiału” (sama również jestem tego zdania).  Nie mylcie proszę fotoedycji z obróbką zdjęć, ponieważ są to dwa absolutnie różne działania. Fotoedycja polega na selekcji, wyborze zdjęć z całego wykonanego materiału, natomiast obróbka zdjęć to późniejsza praca fotografa nad programem do edycji zdjęć. Fotoedycja zdjęć ślubnych (oraz wszelkich innych) jest bardzo pracochłonna ponieważ od niej zależy czy z sesji ślubnej wyjdzie nam ciekawy reportaż czy efektem finalnym będzie jedynie zlepek „ładnych kadrów”. Co ciekawe z jednego materiału zdjęciowego można ułożyć za pomocą fotoedycji kilka różnych historii ślubnych. Czasem jedno zdjęcie. które jest wizualnie przepiękne, a które nie pasuje absolutnie do materiału potrafi popsuć całą historię. Z moich obserwacji wynika, iż bardzo mało osób zajmujących się w Polsce fotografią ślubną zdaje sobie z tego sprawę. Wystarczy wejść w sieci na pierwszą lepszą stronę fotografa ślubnego. Oczywiście istnieją wspaniali polscy reportażyści ślubni, którzy przedstawiają śluby w ten sposób, iż ogląda się je z zapartym tchem i tą samą ciekawością, aż do ostatniego zdjęcia. I tu muszę przyznać, iż są oni moimi mentorami, mistrzami i idolami w każdym calu.

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę przy wyborze fotografa ślubnego? Przede wszystkim na jego profesjonalizm i podejście do sesji ślubnych. Niestety dziś fotografa profesjonalistę łatwo znaleźć w morzu ofert, ponieważ niemalże wszyscy, niezależnie od tego czy fotografują 10 lat czy dwa tygodnie, ujmują siebie w tej kategorii. Dlatego tak ważne jest zapoznanie się z portfolio wykonawcy oraz  przeprowadzenie z nim rozmowy. Na profesjonalizm może składać się duża wiedza z zakresu technik fotografii, foto-edycji materiału oraz umiejętność późniejszej obróbki zdjęć i o to warto zapytać. Pamiętajmy także, iż największy profesjonalista z negatywnym podejściem do sesji ślubnej, który traktuje to zajęcie jedynie jako źródło dochodów raczej nie wykona nam dobrej sesji ślubnej.  Najlepszy fotograf ślubny to taki, który traktuje swój zawód nie w kategoriach czysto utylitarnych, lecz przede wszystkim jako pasję, spełnienie, możliwość samorealizacji poprzez wykonanie sesji. Pamiętajmy – to nie aparat robi zdjęcia, lecz fotograf! i choć sprzęt jest ważny, to bez zaangażowanego i kreatywnego fotografa nawet najdroższy i najbardziej profesjonalny sprzęt fotograficzny nic nie zdziała. Nie każdy wie, ale fotografia oficjalnie jest uznana za jedną z dziedzin sztuki, zdjęcia natomiast traktowane są jako przejaw artystyczny, a aparat fotograficzny jest jedynie narzędziem, które daje różne możliwości ekspresji artystycznej. Warto również wiedzieć, iż środowisko fotografów ślubnych dzieli się zazwyczaj na dwie opcje – sprzętowców oraz na twórców, którzy w sposób kreatywny wykorzystują wszystko czym tylko da się zrobić zdjęcie. Jest jeszcze trzecia opcja, ale o tym za chwilę. W przypadku pierwszych zazwyczaj kończy się na przeroście formy nad treścią i „produkcji” (specjalnie używam tu tego sformułowania) technicznie poprawnych kadrów, natomiast w przypadku drugim jest odwrotnie. Dla „kreatywnych” ważniejsze jest to co znajdzie się w kadrze, niżeli to czym ten kadr zostanie zapisany. Ich wizualny język jest zazwyczaj niesamowity, choć jak by to powiedzieli „sprzętowcy” daleki od ideału technicznego. Których zatem lepiej wybrać na sesję? Najlepiej tych pośrodku. Jak wiadomo złoty środek jest najlepszy. Idealny fotograf ślubny to taki, który jest kreatywny, wrażliwy wizualnie, ma swój własny, wypracowany styl, to fotograf – reportażysta, który jest także dobrym fotoedytorem i przy tym wszystkim ma świadomość tego, iż dysponowanie zawodowym sprzętem fotograficznym daje mnóstwo możliwości – i co za tym idzie – wspaniałych efektów pracy. Profesjonalny, pełnoklatkowy aparat pozwala na przykład fotografować na dużym ISO co naprawdę jest świetne, chociażby z tego względu iż nie musimy używać lampy błyskowej w okolicznościach, w których jej użycie popsułoby  atmosferę chwili, którą chcemy przedstawić na zdjęciu. Jasne obiektywy dają na przykład wspaniałą głębię ostrości, której nie uzyska się inaczej jak przy ich wykorzystaniu, a profesjonalne lampy błyskowe odpowiednio użyte dają niesamowite efekty o których nie śniło się nawet filozofom 🙂 Pewnie zastanawiacie się czym ja robię zdjęcia. Mogę zdradzić, iż  używam pełnoklatkowego sprzętu Canona, jasnych obiektywów (także Canona) z serii L dla zawodowców oraz profesjonalnych lamp błyskowych.

Przygotowania do ślubu portfolio na www.picazone.pl

Monika droszcz_przygotowania

Portfolio na www.picazone.pl – przygotowania do ślubu. Jest to tylko niewielka cześć mojego fotograficznego dorobku. Planuję wrzucić na bloga wszystkie reportaże ślubne. 🙂 Zapraszam do obejrzenia fotografii.

Click, click here….

„Krótki rys o fotografii”

Ikona o fotografii słów kilkaW 1867 roku w warszawskiej drukarni Karola Kowalewskiego światło dzienne ujrzała bardzo ciekawa publikacja traktująca o fotografii w ujęciu praktycznym. Autor dzieła, niewątpliwy praktyk i miłośnik tej młodej wówczas dziedziny, w sposób enigmatyczny widnieje na stronie tytułowej pod pseudonimem Amator Fotografii B.S., publikacja natomiast nosi tytuł „Krótki rys fotografii praktycznej”.

Już we wstępie robi się bardzo ciekawie gdy autor zaznacza, iż fotografia „doszła do wysokiego stopnia udoskonalenia tak: że prawie nic już nie pozostawia do życzenia, jak tylko nadanie jej kolorów za pomocą światła” by przejść do filozoficznej refleksji, iż choć techniczne rozwiązania często najpierw jawią się nam jako niemożliwe to „jednakowoż dużo rzeczy było nieprawdopodobnych z początku a jednak zgłębiono i wprowadzono je w użycie”. Jak widać, intuicja i pozytywistyczne doświadczenie nie zawiodło ludzkości i choć na barwną fotografię należało kilka dekad jeszcze poczekać, to nieprawdopodobne stało się rzeczywiste i niestety obrzydliwie powszechne do tego stopnia, iż czasem zbiera nam się na mdłości od kolorowych filtrów na Instogramie.

Kurs fotografii kolodionowej w tajniki którego wprowadza nas tajemniczy B.S. mógłby dziś spokojnie konkurować z poradami Scotta Kalby’ego z zakresu cyfrowej ciemni. W pierwszy rozdziale dowiadujemy bowiem się jak przygotować, naświetlić i wywołać szklane negatywy. Dziś nasz Scott pisze o „wywołaniu RAWu” w ACR i całej problematyce z tym związanej, czym wprowadza nas w cyfrowy galimatias, inaczej do amatora B.S., który sprawia wrażenie, iż wołanie płyt kolodionowych jest dziecinnie proste (ciekawe co B. S. napisałby dziś, gdyby miał popełnić dzieło „Krótki rys cyfrowej fotografii praktycznej”).

Naturalnym biegiem, druga część tego dziewiętnastowiecznego kursu została poświęcona technice otrzymywania odbić rzeczywistych, dodatnich, mówiąc dzisiejszym językiem – odbitek, wydruków, tudzież (podejrzanie tajemniczych w swej materii) cyfrowych plików. Amator Fotografii B. S. wykłada tu tajniki wydobywania ukrytego obrazu (wywoływania), wzmacniania i utrwalania go. Trzeba przyznać, iż autor robi to w sposób tak przystępny, iż ma się wrażenie, że XIX-wieczne tworzenie odbitek jest tak proste jak zgrywanie zdjęć z iPhone’a lub „aparatu małpki” – wszak tu również „wydobywamy ukryty obraz”, choć z tą różnicą, iż wędruje on z jednego pudełka, do drugiego większego i czasem ekstrawagancko zamienia się z niematerialnej, zero jedynkowej postaci, w rzecz fizyczną, którą można dotknąć, poplamić, a nawet podrzeć.

Na prawdziwą perełkę trafiamy pod koniec poradnika, gdzie autor zamieścił dwa dodatki – pierwszy – o chromo-fotografii, drugi – o fotografii czarodziejskiej. Pierwsza, będąca ówczesną nowinką techniczną, polecana jest przez autora szczególnie do impresyjnych portretów, druga zaś jak mniemam, znajdzie użytek przy płataniu figlów i robieniu wrażenia na młodych panienkach. Fotografia czarodziejska, jak wyjaśnia autor, „jest to taka na której żadnego śladu fotografii nie widać”. Wykorzystując opisaną technikę można zatem zrobić nie lada sztuczkę i zyskać uznanie, gdy po zastosowaniu pewnego zabiegu nagle pojawi się obraz fotograficzny. Ciekawych czarów i chętnych przeprowadzenia eksperymentu odsyłam na stronę 36 publikacji, a dla tych, którzy nie lubią kąpieli sublimatowych, polecam sztuczki Scotta z warstwami dopasowania, trybami krycia, i kanałami RGB.

A propos zdradzę jedną sztuczkę by praca na PS była przyjemniejsza. Jeśli chcesz w parę sekund przejechać po wszystkich trybach krycia i wybrać najlepszy w danym przypadku należy: przełączyć się w tryb narzędzia „move” (przynależy temu skrót „V”), kliknąć kursorem na tryby mieszania i przy użyciu skrótów „shift +” i „shift –„ mieszać ile się da! 🙂

O realizmie magicznym fotografii

Ikona o fotografii słów kilka„Bardzo chciałabym mieć taką pamiątkę każdej drogiej mi istoty na świecie. Nie podobieństwo same jest w takich przypadkach cenne – ale skojarzenie i poczucie bliskości… fakt, że nawet cień rzucony przez kogoś leży tam utrwalony na wieki! Na tym jak sądzę polega uświęcająca rola portretów”

Elisabeth Barrett

1843 rok, List do Mary Rusell Mitford

Słowa tej XIX wiecznej poetki napisane w liście do Mary Rusel Mitford oddają znakomicie istotę fotografii w ogóle. Pisząc o jej fenomenie Barrett zaznacza, iż wolałaby mieć „taką pamiątkę po kimś, kogo bardzo kocham, niż najszlachetniejsze dzieło artystyczne, jakie kiedykolwiek stworzono”. Dlaczego to nowe wówczas medium jest dla niej tak ważne? dlaczego fotografia miałaby być lepszą formą przedstawienia wizualnego ukochanej osoby, niż na przykład powszechne i znane od wieków malarstwo? Istniała ku temu wówczas bardzo ważna przesłanka, której problematykę podjęto niemalże zaraz po ogłoszeniu w 1839 roku przez Daguerre’a wynalazku fotografii. Debata o fenomenie nowego medium toczyła się pomiędzy dwoma obozami reprezentującymi różne stanowiska – z jednej strony w fotografii upatrywano jedynie mechanicznego narzędzia kopiowania świata, definiując ją jako „ołówek natury” czy „lustro rzeczywistości”, z drugiej zaś pojawiały się aspiracje do włączenia jej w dziedzinę sztuki podkreślając przy tym jej ogromny potencjał estetyczny. List pisany przez Barrett datowany jest na rok 1843, czyli niespełna cztery lata od oficjalnego zaistnienia techniki fotograficznej na ogólnoświatowym forum. Spór o status quo fotografii nie był wówczas tak znaczący by redefiniować jej pierwotne znaczenie nadane przez pozytywistyczne paradygmaty ówczesnej epoki. Dlatego też możemy być pewni, iż tej najwybitniejszej poetce epoki wiktoriańskiej chodziło o mechanistyczne ujęcie fotografii, czyli takie, które nadawało jej wymiar kalki rzeczywistości Jednak czy dla poetki ważny był w portrecie ukochanej osoby sam realizm, czy zauważyła ona w fenomenie fotografii to samo co Roland Barthes ujął „Świetle obrazu”? A może coś więcej?

Zwróćmy uwagę na fakt, iż w liście do Rusel Mitford padają słowa klucze – „poczucie bliskości… fakt, że nawet cień rzucony przez kogoś leży tam utrwalony na wieki!”. Użycie takiej definicji wskazuje nie tylko na fotografię ujmowaną jako ślad rzeczywistości, lecz również na jej magiczny charakter. To właśnie przekonanie o realizmie wraz z magicznymi konotacjami zdjęcia stanowiło, i stanowi do dziś, o wyjątkowości fotografii i jej niejednoznaczności. W literaturze przedmiotu zjawisko to nazwane zostało „realizmem magicznym” gdzie zdjęcie rozumiane jest jako przedłużenie przedmiotu, jako środek uzyskiwania nad nim kontroli, a nawet władzy. Fenomen „realizmu magicznego” fotografii ma to do siebie, iż wywołuje u odbiorcy wrażenie zastępczego posiadania świata – posiadania uwielbionego przedmiotu lub ukochanej osoby. To właśnie ten wymiar fotografii był tak ważny dla Elisabeth Barrett, iż była ona skłonna totalnie odrzucić malarstwo portretowe na rzecz nowej techniki przedstawiania wizerunków ludzi, zwłaszcza tych bliskich jej sercu.

Pojawienie się nowego wynalazku obrazowania rzeczywistości dało możliwość substytucji przedstawionej osoby do tego stopnia, iż zdjęcie było uważane za równoznaczne z „pochwyceniem ludzkiego cienia, a nawet duszy osoby przedstawionej na zdjęciu”. Wszak pierwotnie o fotografii mówiło się „zdjęcie z kogoś”, „zdjęcie z czegoś”. Jak celnie zauważył Roland Barthes „choć obecnie nie ma tego tutaj, to jesteśmy pewni, ze to naprawdę było i posiadamy realny tego dowód”. Celnie zdefiniował to zjawisko nasz rodzimy teoretyk fotografii Tomasz Ferenc „zdjęcie (choć może kłamać) zawsze posiada istnienie sfotografowanego przedmiotu”. Posiadanie bliskiej osoby dzięki jej „zdjęciu” dla Elizabeth Barrett jest fundamentalne, daje jej możliwość swoistego obcowania z bliską osobą oraz posiadania jej realnego śladu.

Zjawisko realizmu magicznego w fotografii jest bardzo ciekawe, zwłaszcza, iż dotyka nas także dziś. Siła obrazu fotograficznego bierze się z przekonania, iż fotografie obdarzone są właściwościami przedmiotów rzeczywistych. Stąd czujemy niechęć, a nawet obawę przed niszczeniem zdjęć osób zmarłych, lub tniemy je z pietyzmem by odegrać się na osobie przedstawionej na zdjęciu.

Choć fotografia doczekała się redefinicji i oficjalnie została włączona do dziedziny sztuki, to jej konotacje z realizmem uważane są za jeden z przejawów wielowymiarowości tego medium nie pomijając przy tym absolutnie jej magicznego wymiaru.. Kto by pomyślał, iż fenomen fotografii jest tak skomplikowany i definicyjnie niejednoznaczny. Wiele z nas uważa do dziś fotografię jedynie za narzędzie umożliwiające w miarę obiektywne pochwycenie świata, nie zastanawiamy się natomiast nad głębszym sensem tego medium, nad potężnym znaczeniem jakie ma ona w naszym życiu prywatnym, jak głęboko wpływa na sferę społecznej, kulturową, polityczną czy gospodarczą. Fotografia jest zarówno środkiem wyrazu, narzędziem dokumentującym świat i jego przejawy, jest medium kształtującym postrzeganie świata, umożliwiającym „zastępcze posiadanie” tego co lub kogo przedstawia, ale także, o czym należy pamiętać, jest niekwestionowanym narzędziem manipulacji i propagandy.

Jak pięknie być dzieckiem! O fotografii dziecięcej i mojej ofercie słów kilka

Zrzut ekranu 2013-07-02 (godz. 23.37.20)

Fotografia dziecięca jest cudowną pamiątką dla rodziców, dziadków czy samego dziecka. Wiele z Nas ma bardzo mało zdjęć z dzieciństwa, a jak już je mamy są to zdjęcia amatorskie lub od „Pana Wiesia” z zakładu…i są przez nas oglądane z sentymentem i tęsknotą za beztroską dzieciństwa.  Zdjęcia dziecięce mają swój niepowtarzalny urok zwłaszcza gdy nabierają, z biegiem czasu, wartości sentymentalnej. Profesjonalna sesja dziecięca jest zatem wspaniałą pamiątką w którą warto zainwestować. Maluchy dorastają bardzo szybko i za nim zdążymy się zorientować są coraz większe, większe, aż w końcu dorastają i wyfruwają z rodzinnego gniazda. Bardzo fajną pamiątką z dziecięcego okresu Waszych dzieci czy wnucząt może być właśnie profesjonalna sesja  na którą zapraszam do mojego studia lub w plener. Smyka mogę sfotografować również w rodzinnym otoczeniu, w dziecięcym pokoiku, czy w ogrodzie.

SESJA PLENEROWA KOBIECOŚĆ WOBEC MATKI ZIEMI

DSC_0251_logo duże

Sesja plenerowa na pod poznańskich polach. Zdjęcia zostały wykonane w ogromnym upale, jednak przy zastosowaniu odpowiednich narzędzi fotograficznych sesja nabrała pożądanego efektu. Najbardziej pracochłonne z całej było szukanie odpowiedniego miejsc. Niekiedy plan zdjęciowy wypadał  w miejscach na pozór zaskakujących, ale fotografia jest przecież magią gdy się jej odpowiednio użyć 😉

DSC_0266_logo małe DSC_0272_logo DSC_0222_logo małe DSC_0348_logo DSC_0379_logo DSC_0410_logo DSC_0452_logo